Całym sercem i duszą, całą głębią naszego uczucia uczcijmy Maryję, bo taka jest wola Tego, który przez Nią zechciał wszystko nam dać. Taka jest – powtarzam – dla nas wola Pana. Zawsze i wszędzie czuwa Ona nad nami, wspiera chwiejnych, budzi wiarę, umacnia nadzieję, rozprasza zwątpienia, podnosi małodusznych. Pełen lęku nie śmiałeś zbliżyć się do Ojca, z bojaźnią kryłeś się przed Jego obliczem, i dał ci Jezusa jako Pośrednika. Czego by Syn nie otrzymał od takiego Ojca? Bóg Go wysłuchał, bo Syn Go uczcił pełen uległości, a Ojciec miłuje swego Syna. Lecz i może jego się lękasz? A przecież jest On twoim bratem, mający ciało podobne twojemu, we wszystkim doświadczany, z wyjątkiem grzechu, aby mógł przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom. Jego to dała ci Maryja.
Może jednak napełnia cię bojaźnią Jego Boski Majestat, bo chociaż stał się człowiekiem, to jednak nie przestaje być Bogiem. Chcesz więc i u niego mieć Pośrednika? Wzywaj Maryję! Jak i ty została Ona stworzona, ale czysta od wszelkiej skazy, w swym istnieniu jedyna i niepowtarzalna. Nie waham się powiedzieć, że i Ona zostanie wysłuchana, bo całkowicie jest oddana i uległa Panu. I z całą pewnością Syn wysłuchuje Matkę, a i Syna wysłucha Ojciec.
Ukochani! Przez Nią grzesznicy mają dostęp do Boga, Ona jest naszą jedyną otuchą, w Niej pokładamy całą naszą nadzieję. Bo czyż może Syn odrzucić prośby Matki, czyż może pozostawić je nie wysłuchane? Czyż może Syn pozostać głuchy na błagania Matki i czyż On sam może nie być wysłuchanym przez Boga? Nic podobnego! “Znalazłaś łaskę u Boga” – mówi anioł do Maryi. Jakie to szczęście. Zawsze znajduje Ona łaskę u Pana, a tylko tej łaski potrzebujemy. Poszukujmy jej i poszukujmy przez Maryję, bo to, o co prosi, otrzyma i nie pozostanie nie wysłuchana. Została Ona wywyższona ponad cały rodzaj ludzki, została wywyższona ponad aniołów i ponad wszelkie stworzenie niebios, bo tylko u Najwyższego może zaczerpnąć wody żywej, którą podaje ludziom.
św. Bernard z Clairvaux Kazanie o akwedukcie
Poruszony przykładem Doktora Miodopłynnego zakon cysterski przez stulecia szczególną czcią otaczał postać Najświętszej Maryi Panny. Jej wizerunek obowiązkowo zdobił retabulum głównego ołtarza, ale jakże rzadko skłaniał ku głębszej modlitwie tylko miejscowy konwent białych mnichów. Bo nader często zaczynały się dziać wokół niego rzeczy niezwykłe…
W wąchockim klasztorze jednakże nie zachował się żaden średniowieczny obraz maryjny, który nieprzerwanie cieszyłby się opinią czyniącego cuda. Przez stulecia obce wojska pustoszące opactwo skutecznie zatarły pamięć o takowym wizerunku. Jeśli takowy istniał, to został skradziony lub zniszczony; a w ubogo zachowanych źródłach pisanych również próżno szukać jakiejkolwiek o nim wzmianki.
Dziś kultem jest otoczony obraz Matki Bożej Miłosiernej. Tylko, że romańska perła doliny Kamiennej nie słynie jako znane sanktuarium. Dawne cuda skrzętnie zostały osnute mantylami historii, ginąc w mrokach przeszłości. Ale ich nikłe światło jest dostrzegalne we wcale nie aż tak starych dokumentach. Dlatego więc warto się i nad nimi pochylić.
Matka Boża Miłosierdzia
Obraz Matki Bożej Miłosierdzia, który znajduje się nad ołtarzem głównym w wąchockiej świątyni, pochodzi z pierwszej połowy XVII w. Literatura sekundarna wiąże jego pojawienie się w Wąchocku z osobą opata Jana Karola Konopackiego, podając przy tym typowe legendy wędrowne dotyczące cudownych obrazów (Dudek 2001, s. 43).
Wąchocki wizerunek Maki Bożej reprezentuje typ ikonograficzny Madonny Tronującej. Sztuka bizantyjska określa ją jako Nikopoję [przynosząca zwycięstwo], a kultura łacińska przyporządkowuje jej określenie Sedes Sapientiae, będącej syntezą Maiestas Mariae z Maria Regina. W sztuce cysterskiej owe typy ikonograficzne wpisywały się w duchowość zakonu, gdyż precyzyjnie ilustrowały oficjalną tytulaturę Maryi u Cystersów – coeli et terrae reginae. Co więcej – posągi Maryi nie były objęte surowym zakazem na przedstawienia rzeźbiarskie wewnątrz kościołów cysterskich.
Obraz Matki Bożej Miłosiernej ukazuje Maryję ujętą frontalnie, w pozycji siedzącej, z Dzieciątkiem. Znajduje się Ono na łonie, tym samym unaoczniono centralny dogmat nicejski, podkreślając ideę boskiego macierzyństwa Maryi oraz wyrażający boskość Dzieciątka od momentu inkarnacji. Głowę Maryi wieńczy korona królewska, a w prawej dłoni dzierży berło. Te dwa atrybuty – korona i berło – są późniejszymi przemalowaniami, mającymi podkreślać królewskość Matki Bożej. Maryja odziana została w drapowaną, czerwoną suknię i otulona ciemnoniebieskim płaszczem o złotym podbiciu. Barwy dobrano nieprzypadkowo – czerwień symbolizuje godność królewską i obecność Boga (nawiązanie do starotestamentalnego krzewu gorejącego), złoto wyraża niezniszczalność i boskość, a niebieski oznacza cząstkę boską – kolory wskazują więc na Maryję jako vas spirutuale – naczynie duchowe, będące najpiękniejszym stworzeniem Boga. U stóp Maryi namalowano maskę lunarną, a wokół jej głowy wieniec z gwiazd dwunastu, tym samym wskazując na Niewiastę Apokaliptyczną. Kłęby chmur i liczne putta podkreślają wątek Wniebowzięcia. Ważny w przedstawieniach Maryi Tronującej jest układ jej rąk, wyrażający formalny stosunek do Syna. W tym geście wąchocki wizerunek realizuje koncepcję Hodegetrii – Maryi, która wskazuje na Syna.
Dzieciątko nosi cienki, przeźroczysty stój, bardziej podkreślający niż zakrywający nagość Chrystusa. Jezus prawicą błogosławi, a w lewej dłoni trzyma jabłko królewskie, tym samym reprezentuje konwencję Salvator Mundi. Typ odsyła do wersetu z Izajasza: Wielkie będzie jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida i nad Jego królestwem (Iz 9, 6). Źródłem władzy królewskiej Chrystusa nie jest siła, gdyż jabłko nie jest oznaką przemocy i zniewolenia, ale Jego kenoza, ponieważ władza jest służbą i uniżeniem. Dlatego wizerunek wąchocki tak podkreśla cielesność Dzieciątka – to wcielenie się Chrystusa i narodzenie z Maryi były kenozą Boga i przyjęciem postaci Sługi (por. Flp 2). Restauracja upadłego człowieka była przyczyną i sensem inkarnacji Syna Bożego, aby przez przyjęcie przez Niego ludzkiej natury dokonać renowacji kosmicznej doskonałości.
Myśl ta wpisuje się w schemat ikonograficzny Sedes Sapientiae, gdzie tronem dla Dziecięcia jest Maryja, wyraźnie korespondując z typem Sedes gratiae – Tronu Łaski, gdzie ukrzyżowanego Chrystusa trzyma Bóg Ojciec. Nazwa ta, wywodząca się z listu do Rzymian, rozpowszechniona została przez św. Bernarda z Clairvaux.

Charakterystyka źródeł
Sekularyzacja opactwa wąchockiego w 1819 r. doprowadziła do zniszczenia lub rozproszenie historycznych świadectw. Biblioteka została wywieziona (głównie do Warszawy – sprawka Samuela Lindego; reszta trafiła do Sandomierza w 1827 r.), a archiwum w sposób bezczelny było rozkradane w następnych latach. Opisuje to ks. Feliks Brażewicz: księgi, między któremi były jeszcze i ważne dzieła, – mianowicie: miejscowe kroniki drukowane i pisane, – przez niedozór poginęły. W r. 1845 przybył z Suchedniowa, amator starych księg, p. Hr. Leon Lubieński, i za pomocą przekupionego zakrystyana, pobrał wszystkie ważniejsze dzieła i dokumenty rozmaite z kościelnego chórku, gdzie bez porządku i opieki poskładane były; i pomimo trzykrotnej Ks. Bartyzla skargi, pobranych ksiąg nie oddał (Kronika 1901, § 27).
Dlatego zasadniczo jedynymi źródłami dotyczącymi cudów, które dokonały się w Wąchocku, są dwa wierszowane poematy im poświęcone. Pierwszy z nich został uzupełniony malowidłami, które ilustrowały opisywane cuda, a wspomniane obrazy miały być umieszczone w południowej nawie bocznej wąchockiego kościoła. Drugi poemat został umieszczony na drewnianej tablicy (która przez kolejne lata ,,wędrowała” po kościele i po krużganku), a autorem dzieła miał być o. Franciszek Rzewuski h. Krzywda.
Niestety – ani malowidła w nawie bocznej, ani tablica z poematem Rzewuskiego – nie dotrwały do naszych czasów i znamy je tylko z późniejszych odpisów i relacji świadków, którzy zwiedzali wąchocki klasztor.
Trzy malowidła w kościele
Tym bardziej interesującym dowodem cudów, które miały miejsce w Wąchocku, były trzy obrazy je przedstawiające. Były to malowidła wykonane techniką al secco, więc zgodnie z pozostałymi polichromiami powinny być datowane na rok 1764. Opis interesujących malowideł, pochodzący z lat 1844 – 46, został zamieszczony w ,,Dzienniku Powszechnym”: na ścianach rysunkiem wyobrażone i wierszem opisane cuda, które się przed tutejszym obrazem Boga Rodzicy wydarzyć miały. (…) Malowanie ordynaryjne, po murach środkowych kościoła wyobrażnona jest historja Matki Boskiej, po prawym zaś boku, to jest na ścianie kaplic bocznych cuda w tym kościele doznane z ich opisaniem w wierszach (Dziennik Powszechny 1863, s. 2). Dalej autor przytacza poszczególne czterowiersze. Swój opis tej części świątyni kończy bardzo istotną wzmianką: Do osobliwości kościoła tego należą kawałek chorągwi tatarskiej ofiarowanej przez Orbowicza. (Dziennik Powszechny 1863, s. 2).
Swoją świątynię parafialną opisał również wąchocki proboszcz Piotr Górski. Wpisu do Kroniki dokonał między 1896 a 1899 r., relacjonując wygląd malowideł przed pracami konserwacyjnymi: A to malowanie, średniego pendzla, (nie bogomazy i nie karykatury) – miejscami już były poniszczone, z przyczyny li tylko odpadnięcia tynku i wilgoci, – a szczególnie, o ile można było rozeznać – obrazy z dziejów klasztoru, napadu Tatarów, Rakoczego, – dzieje co do obrazu miejscowego M. Boskiej ”Królowej Nieba”, o owym ”Cyrografie” znalezionym w korporale, za przyczyną Tejże M. Boskiej, – o przejrzeniu ślepego, i t.d. o czem opisuje tablica wisząca w kościele, wierszem napisana, – a w r. 1886 odnowiona, – były tam – obrazki allegoryczne – podług myśli SS. Psalmów, kościelnych hymnów, i t. p. (Kronika 1901, § 78). Całość zespołu polichromii została przemalowana przez Jana Strzałeckiego w latach 1893 – 1896.
Malowidła wzmiankuje również ks. Jan Wiśniewski w 1911 r.: Dawniejsze freski, podobno niezbyt artystycznie malowane wyobrażały na środkowych murach historję Mat. Boż., po prawej zaś stronie t.j. na ścianie bocznych kaplic: cuda w tym kościele doznane z ich opisaniem w wierszach. (Wiśniewski 1911, s. 355). Ich wygląd zna tylko z relacji pisanych, powołując się na przetoczony już artykuł z ,,Dziennika Powszechnego”. Ks. Wiśniewski przytacza również dokładnie czterowersowe wiersze, dotyczące trzech cudów. Około 10 – 20 lat wcześniej, te inskrypcje przepisał z kolei Kazimierz Stronczyński.
Należy wzmiankować jeszcze inny opis wąchockiego kościoła, który również powiadamia o działających się cudach. Jest o o tyle wyjątkowy, ponieważ relacja znacząco różni się od pozostałych. Albo autor w inny sposób zrelacjonował historię Orbowicza, albo podał całkowicie nieznany cud. Twórcą tego rękopisu był żyjący w XIX w. Pauli Żegota, który alfabetycznie zebrał i opisał cudowne wizerunki w Polsce. Po hasłem Wąchock napisał: Wąchock miasteczko (w dyecez. sandomirsk.) W Kościele parafialnym po Cystersach fundowanych r. 1179 przez Getkę biskupa krakowskeigo jest cudowny obraz N.P. Maryi, którego cuda na ścianach kościelnych są wymalowane z polskiemi czterowierszami każdy, Pierwszy cud wydarzył się gdy za Jana Kazimierza jeden szlachcic dostał się do niewoli szwedzkiej, polecił się w więzieniu w Szwecyi w modlitwie P. Maryi w Wąchocku i zasnął; nazajutrz znalezli go ludzie okutego w kajdanach, w Kościele wąchockim, cudownie ze Szwecyi przeniesionego. (Żegota 1888? s. 257).
Na podstawie relacji możemy więc mieć pewność, że pod każdym obrazem ilustrującym cud był czterowiersz i to bez wątpienia zapisany po polsku. Jest to o tyle niezwykłe, że wszystkie pozostałe polichromie – męczeństwa cystersów czy obrazy emblematyczne – były podpisane po łacinie. Argumentem przemawiającym dla użycia polszczyzny był zapewne prozaiczny – cudowność wizerunku miała docierać przede wszystkim do pielgrzymów, których wykształcenie nie pozwalało na biegłą znajomość łaciny.
Wspomniane wyżej relacje podawały następujące wiersze:
Cud nr 1 – niewidomy Maciej:
Maciej ten z urodzenia ślepy przez czas długi,
W tym tu klasztorze czynił kuchenne posługi,
W dzień nawiedzenia Matki Boskiej do kościoła
Wszedł, przejrzał – widzi obraz cud wielki lud woła.
Cud nr 2 – Orbowicz:
Orbowicz od Tatarów zabrany doznaje
Pomocy, on zbici on w swe wraca kraje,
Bo widzeniem zapewnion o Panny obronie
Z wdzięczności wieńczy koroną jej skronie
Cud nr 3 – diabelski cyrograf:
Żołnierz daje cyrograf, zgubiony już wcale,
Ksiądz podczas mszy znajduje złożon w korporale.
I cud wielki w tutejszym doznany kościele
Wąchockim Matki Boskiej jak i innych wiele.

Tablica
Drugim źródłem jest poemat, którego autorstwo literatura sekundarna przypisuje cystersowi wąchockiemu o. Franciszkowi Rzewuskiemu h. Krzywda. Miał on tworzyć za panowania opata Józefa Andrzeja Załuskiego, przyjmując ku większej czci Maryi pseudonim ,,Marianus Vanchocensis”. W 1757 r. napisał hymn maryjny Maria Thaumaturga – miraculis clara Vanchocio (Dudek 2001, s. 43).
Hymn miał być również umieszczony na drewnianej tablicy. Pierwsza wzmianka o niej pochodzi z 30 września 1882r., odnotowana przez Władysława Zapałowskiego: Kościół cały i wszystkie kaplice malowane na suchem wapnie al-secco; szkoda tylko wielka, że malowidła wczęści opadły, zwaszcza w kaplicach, a niewieleby potrzeba, żeby je od ciekącej wody i wilgoci zabezpieczyć. (…) Przy wyjściu z kościoła zwróciła naszę uwagę ogromna tablica, umieszczona pod chórem; tak wysoko jednak jest przybita, że zapomocą dopiero drabiny mogliśmy przeczytać napis, wskutek wilgoci prawie nieczytelny. Jest to opis cudów, których tu za łaską i wstawiennictwem Matki Boskiej ludzie doznali (Zapałowski 1882, s. 239). Tablica więc była sporych rozmiarów i dopiero jej fatalny stan uniemożliwiał odczytanie jej z poziomu posadzki. Niedługo później, bo w 1886 r., dokonano jej renowacji. Spod chóru organowego przeniesiona została na krużganek i w tym miejscu zastał ją ks. Wiśniewski w 1911 r., cytując poemat w całości (Wiśniewski 1911, s. 354 – 355):
O cudach, które Bóg Wszechmogący pokazuje w obrazie przebłogosławionej Maryi Konwentu Wąchockiego
Panna cudnej łaskawości
Cudo Boskiej Wszechmocności
Córko Boga Wszechmocnego
Matko Syna przedwiecznego
Tyś niebieską gospodynią
I łask Boskich podskarbinią
Przez którą Bóg cuda czyni
W tej swe dary zamknął skrzyni
Tu nam złożył Bóg zbawienie
I wszelakie uzdrowienie
Arka święta wyzłocona
Łaską Boską napełniona
Ty nas bronisz we złym razie
Osobliwie w tym obrazie
Wszędzie słyniesz ale i tu
Górę bierzesz od ambitu
Tu ceregraf żołnierzowi
Czart przywrócił nędznikowi
Ku twej Panno czci i chwale
Ksiądz go znalazł w korporale
Nad sto dziesięć coś mało
Kiedy się to cudo stało.
Po tem człek co się tu schował
Koło kuchni posługiwał
Ciemny będącz z urodzenia
W święto Twego Narodzenia
Panno święta z Twej litości
Obraz wisiał Twój w jasności
Temu imię Maciej beło
Jak zmarł kilka lat minęło
Potem Orbowicz niejaki
Ten przypadek mając taki
Lipkowie go poimali
I okrótnie skępowali
W poł umarły w onym razie
Panna mu się w tym obrazie
Dała widzieć z tą nowiną
Że tobie nic, a ci zginą.
Tak się stało, bo ich nasi
Gdy napadli Karałasi
Do szczętu ich pościnali
Jego z rąk ich salwowali
Więc Panno za tą obronę
Dał ci złocistą koronę,
Którą widzim w Twym obrazie
Żeś go dźwigała w onym razie.
Kogo ty masz w swej obroie
I w złej nawie nie utonie
Za co, Panno, niech Ci będzie
Wieczna chwała tu i wszędzie. Amen.

Próba rekonstrukcji
Zebrawszy dostępne informację należy je wreszcie zestawić, próbując dokonać rekonstrukcji opisywanych wydarzeń. Ich chronologię najwierniej zachowuje poemat Rzewuskiego z 1757 r., a wynika to z faktu, że autor odnosi je czasowo względem powstania inskrypcji. To znaczy – najstarszym cudem było odzyskanie cyrografu przez żołnierza, który sprzedał duszę diabłu; potem uzdrowienie Macieja i na końcu historia Orbowicza. Tak też zostaną przedstawione.
A. diabelski cyrograf
Rzewuski umiejscawia w czasie tą legendę jako nad sto dziesięć coś mało kiedy się to cudo stało. Skoro poemat powstał w 1757 r. to diabelski cyrograf został spisany najpóźniej w roku 1647 r. Jest to data bardzo bliska powstaniu samego obrazu Matki Bożej Miłosiernej.
Rekapitulując legendę: Żołnierz spisał z diabłem cyrograf o swoją duszę. Tenże dokument odnajduje kapłan podczas mszy, zawinięty w korporał.
Dla większej jasności należy objaśnić język symbolów, którymi operuje ludowe myślenie religijne: żołnierz sprzedał swoją duszę, dlatego czart posiada ,,prawo własności” w formie cyrografu. Wojak modli się o ratunek do Maryi (dlatego w poemacie padają słowa: Ku twej Panno czci i chwale) i jego prośba zostaje wysłuchana – cyrograf nie jest już w posiadaniu diabła, ale kapłana – jego dusza została ocalona. Użycie korporału w tym kontekście jest bardzo starą tradycją, gdyż już Reguła św. Benedykta zna podobny gest przy oblacji. W przypadku, gdy rodzice ofiarowali małoletniego syna Bogu i stawał się własnością klasztoru, należało spisać dokument, który zawijano w obrus ołtarza (RB 59, 1 – 2).
B. niewidomy Maciej
Rzewuski, pisząc w 1757 r., wzmiankuje śmierć Macieja: Jak zmarł kilka lat minęło. Jego data śmierci przypada więc na połowę XVIII w. Moment uzdrowienia nie sposób jednak umiejscowić względem życiorysu bohatera.
Rekapitulując legendę: Chłopak o imieniu Maciej był niewidomy od urodzenia, pomagał jednak w wąchockim klasztorze jako pomocnik kuchenny. Według czterowierszów w dzień nawiedzenia Matki Boskiej (2 lipca, jeśli autorowi chodziło o nawiedzenie św. Elżbiety albo 25 marca, jeśli ma na myśli nawiedzenie przez archanioła Gabriela czyli Zwiastowanie), a według Rzewuskiego w święto Twego Narodzenia (8 września) wszedł do kościoła, gdzie cudownie przejrzał – pierwszą rzeczą jaką zobaczył był blask bijący od cudownego obrazu Maryi.
C. Orbowicz
Najbardziej zróżnicowaną w szczegółach jest historia Orbowicza, co na swój sposób czyni ją dość autentyczną. Z poematu Rzewuskiego z 1757 r. nie wynika, że główny bohater opowieści zmarł. Istotnym szczegółem są dwa ex vota, które miał podarować dla wąchockiego klasztoru. Pierwszym z nich miałby być korony dla Matki Bożej, wzmiankowane w poemacie Rzewuskiego oraz w czterowierszu. Następne wzmiankę o koronie mamy z 1826 r., gdy doszło do próby jej kradzieży przez Wincentego Wapińskiego (Kronika § 25). Przy ponownej kradzieży w 1842 r., są opisane dwie korony – Matki Bożej i Pana Jezusa. Pomimo ich odzyskania nie zostały nigdy oddane do Wąchocka (Kronika § 30). Drugim ex votem był kawałek chorągwi tatarskiej ofiarowanej przez Orbowicza. (Dziennik Powszechny 1863, s. 2). Chorągiew została wzmiankowana jako istniejąca w Wąchocku w 1844 lub 1846, potem ślad po tej osobliwości zaginął.
Rekapitulując legendę: Orbowicz zostaje pojmany i wzięty przez Tatarów. Rzewuski precyzuje, że chodzi o Lipków, czyli Tatarów litewskich. Na półumarłemu Orbowiczowi ukazuje się Maryja (Rzewuski – Panna mu się w tym obrazie [tj. wąchockim] dała widzieć) informując go, że Tatarzy zostaną zamordowani, o on ocaleje. Wspomniany oddział Lipków zaatakowali Karałasi – to słowo, pochodzące z rumuńskiego, jest archaicznym określeniem na konnego żołnierza tureckiego, rumuńskiego lub wołoskiego. Wymordowali oni Tatarów i uratowali Orbowicza. Ten w podziękowaniu za swoje ocalenie ufundował korony dla wąchockiego obrazu.
Żegota przedstawia podobną historię – porwany miał być podczas potopu szwedzkiego (za Jana Kazimierza – więc ponad 100 lat wcześniej niż w historii Orbowicza) pewien szlachcic. Wywieziono go i uwięziono w Szwecji, a w lochu modli się o pomoc, polecają się wstawiennictwu Maryi z Wąchocka. Zasnął i nazajutrz został odnaleziony skuty kajdanami w wąchockiej świątyni, cudownie przeniesiony ze Szwecji. Zbieżny jest motyw cudownego powrotu osoby porwanej do Wąchocka. Wydaje się więc, że z biegiem lat, pierwotna wersja historii Orbowicza stała się w naturalnym procesie powstawania mitu ,,bardziej cudowna”. Po pierwsze – znacząco ją postarzono, odsuwając ją w jeszcze odleglejsze czasy. Po drugie – w starszej wersji historii Orbowicza bez wątpienia cudowny charakter maiło wyłącznie widzenie Maryi. Bohater do Wąchocka powraca o własnych siłach, a krytycznie rzecz ujmując – stracie wojsk, które doprowadziły do jego uwolnienia mogło być czystym przypadkiem. W nowszej wersji szlachcic jest cudownie translokowany ze Szwecji do Wąchocka w jedną noc. Dlatego jest możliwe, że historia Orbowicza, która jest zasadniczo dość wiarygodna, w ustach gminu urosła do jeszcze bardziej niezwykłej, a przez to dowodzącej potężniejszej protekcji wąchockiej Madonny.
Protekcja Maryi
Warto zwrócić uwagę, że opisywane trzy cuda dotyczną trzech różnych sfer życia. Legenda o cyrografie jest uzdrowieniem duchowym. Maciej zostaje uzdrowiony cieleśnie. Orbowicz – wybawiony z niebezpieczeństwa śmierci.
Pomimo, że Wąchock nie jest znanym sanktuarium pragniemy współcześnie przypominać o niezwykłych cudach, które miały miejsce w naszej świątyni klasztornej . Dlatego barokowy poemat Rzewuskiego otrzymał współcześnie nową melodię i ponownie będzie cieszył zmysły przybywających do opactwa pielgrzymów. Jest to kolejny krok, aby perła Doliny Kamiennej jaśniała wciąż większym blaskiem, przyciągając tych, którzy potrzebują pomocy duchowej i ciszy prastarej świątyni.

Źródła i literatura
(w tekstach źródłowych zachowano oryginalną pisownię)
[Dziennik Powszechny 1863] – Rzeczy starożytnicze. Opisy zabytków Starożytności, przez Delegację wysłaną, z polecenia Rady Administracyjnej Królestwa zebrane w Gubernji Radomskiej w latach 1844 i 1846. 7. Powiat Opatowski [w:] ,,Dziennik Powszechny: Pismo Urzędowe, Polityczne i Naukowe”, 1863, nr 96 (28 kwietnia).
[Dudek 2001] – A. Dudek, Przewodnik po opactwie cystersów w Wąchocku, Kielce 2001.
[Kronika 1901] – F. Brażewicz, P. Górski, Kronika kościoła i klasztoru w Wąchocku 1884 – 1901, rps.
[Wiśniewski 1911] – J. Wiśniewski, Dekanat Iłżecki, Radom 1911.
[Zapałowski 1882] – Władysława E. Zapałowskiego, Wędrówka po Ziemi Świętokrzyskiej, [w:] ,,Tygodnik Ilustrowany”, 1882, nr 354 (7 października).
[Żegota 1888?] – Pauli Żegota, Obrazy cudowne w Polsce, rps, t. 3, ok. 1888.
Autor – fr. W.M.




