Śluby br. Wojciecha

Starajcie się umocnić wasze powołanie i wybór! To bowiem czyniąc nie upadniecie nigdy. W ten sposób szeroko będzie wam otworzone wejście do wiecznego królestwa Pana naszego i Zbawcy, Jezusa Chrystusa. (2 P 1, 10 – 11)

W sobotę, 19 września 2020 r., podczas mszy konwentualnej, br. Wojciech złożył swoje pierwsze śluby czasowe, tym samym kończąc kanoniczy okres nowicjatu.

Wrześniowe poranki są niezwykle zawieszone między ostatnimi okruchami ciepła, wykruszającymi się z letnich kanikuł, a nadchodzącą słotą jesienną. Tylko w ciszy, rozciągają się między mroźnymi wiatrami nocy, a ciepłymi promieniami przedpołudnia. Nic nie kwitnie wiecznie – mawiał Cycerom, obserwując otaczający świat, będący przestrzenią przenikania się mroku i blasku o poranku i wieczorze; czy narodzin i umierania przyrody w zmieniających się porach roku. Świat ma swoje obyczaje i swoje konwenanse, nader często nie ukrywające swej wrogości wobec duchowi chrześcijańskiemu. Jakże świadom był tego św. Bernard, pouczając swych słuchaczy: Także słodkie syreny wyśpiewują czarującą złowieszczość; pieśnią kaleczą pieśń, śpiewem przeszkadzając śpiewom. Słuchaczy, którzy przyodziawszy habit cysterski, wybrali śpiew chorału nad śpiew w tawernie.

Wszyscy zakonnicy opuszczają dobra tego świata, by naśladować Chrystusa: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą (Mt 19, 27). Opuszczając świat, mnisi odnajdują w klasztorze przestrzeń w której dusza rozwija się w Bogu najnaturalniej, gdzie mogą poczuć woń ukrytego życia w Bogu. Dlatego św. Benedykt uczynił stałość miejsca przedmiotem ślubu – mnich zobowiązuje się do śmierci żyć w tej samej społeczności zakonnej, w której złożył profesję. Szukanie Stwórcy dla Niego samego staje się celem życia zakonnika, a drogą – naśladowanie Chrystusa. Jak napisał o. Kolumban Marmion: Św. Benedykt przestawia adeptów życia zakonnego jako ,,rodzaj bardzo mężny”, coenobitarum, fortissimum genus, żąda od tego, kto chce się oddać temu życiu, pobudki tak nadprzyrodzonej i tak wzniosłej, jaką jest ambicja posiadania Boga: si revera Deum quaerit. Przez głębsze uczestniczenie w niezasłużonych darach łaski, mocą przybrania, mnich uczestniczy w synostwie Jezusa Chrystus, który sam mówi: nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał (J 6, 44). Taką drogę powołania odnalazł br. Wojciech.

Po rocznym nowicjacie, którego formę reguła św. Benedykta kreśli odwołując się w symbolice do katechumenatu i samego sakramentu chrztu, nadszedł dla naszego brata moment złożenia pierwszych ślubów. Gdyż jak z Chrystusem łączymy się w dzień chrztu przez Kościół, tak w strumień łask zakonnych wstępujemy przez śluby mnisze. Nie wystarczy tylko żyć duchem ojców zakonu cysterskiego aby być prawdziwym cystersem – niezbędne jest stanie się cząstką widzialnego organizmu, który oni założyli – tym momentem jest chwila złożenia profesji. Śluby włączają nowicjusza do rodziny zakonnej i poświęcają go w szczególniejszy sposób na służbę Bogu. Przywracają mu również pełną niewinność – w chwili składania ślubów Bóg zapomina o całej przeszłości ślubującego, udziela mu amnestii i patrzy na niego jako istotę zupełnie odnowioną. Zbieżność ze zdrojem chrzcielnym staje się nader czytelna.

Br. Wojciech trzykrotnie potwierdził swoją wolę doskonałego pójścia za Chrystusem i całkowitego poświęcenia się Bogu. Poprzez wierne zachowanie nakazów Ewangelii i Reguły pragnął kroczyć wąską i ciasną drogą, którą pokazuje tradycja Zakonu, przyrzekając swoją stałość, przemianę obyczajów i posłuszeństwo według Reguły świętego Ojca naszego Benedykta. Samo ślubowanie św. Benedykt otoczył uroczystymi obrzędami: ma je nowicjusz napisać – Dokument ten ma napisać własną ręką, gdyby zaś nie umiał pisać, niech inny przez niego uproszony napisze, a on sam ma znakiem podpisać – zaznacza Regułodawca, a następnie nowicjusz powinien je głośno odczytać w oratorium wobec członków klasztoru, a przyrzeczenie ma złożyć w imię świętych, których relikwie znajdują się opactwie. Tak też uczynił br. Wojciech, a podpisawszy je, własną ręką położył na ołtarzu (RB 58, 18 – 20).

Ołtarz – centrum świątyni, które w każdy poranek gromadzi całą społeczność zakonną – namaszczony w momencie swojej konsekracji, jest niezwykle drogi sercu mnicha, gdyż najdroższy jest sercu Boga. Niegdyś ołtarze zdobiono pięcioma krzyżykami wyżłobionymi w jego kamieniu, symbolizującymi rany Chrystusa (owe krzyżyki zachowały się w mesie wąchockiego ołtarza głównego), a sam ołtarz staje się obrazem Zbawiciela. Na nim została złożona własnoręcznie spisana karta profesji zakonnej, aby ściślej zjednoczyć ofiarę życia neoprofesa, którą ten składa Bogu w świątyni swojej duszy, z ofiarą całopalną Chrystusa. Podkreśla to św. Gertruda, która ujrzała w uroczystość Wszystkich Świętych, że wśród szeregów wybranych nieba, zakonnicy zajmowali miejsce wśród chóru męczenników – widzenie to oznaczało, że śluby zamieniają życie mnicha w ustawiczne całopalenie.

Jako życzenia dla naszego współbrata Wojciecha, niech posłuży passus z dzieła św. Augustyna O Trójcy:

Domine Deus meus, una spes mea, exaudi me, ne fatigatus nolim te quaerere, sed quaeram faciem tuam semper ardenter. Tu da quaerenti vires qui invenire te fecisti, et magisque inve niendi te spem dedisti.

[Panie i Boże, jedyna nadziej moja, wysłuchaj mnie i spraw, bym znużony nie przestał Cię szukać, lecz by dusza moja z płomienną gorliwością wciąż pożądało oblicza twego. Daj, Panie, sił do szukania, Ty, któryś sprawił, że Cię znaleźć można, i któryś dał nadzieję, że Cię coraz więcej i więcej znajdywać będziemy.]

Udostępnij ten post