W Wąchocku odsłonięto wczoraj pomnik gen. Mariana Langiewicza, jedyny w Polsce monument upamiętniający dyktatora Powstania Styczniowego i jednego z jego najwybitniejszych dowódców.

Wstęgę przecinali wicemarszałek Sejmu Marek Kuchciński oraz Teresa Heda-Snopkiewicz – córka słynnego dowódcy AK gen. Antoniego Hedy „Szarego”, oraz Andrzej Karykowski z Komitetu Budowy Pomnika gen. Langiewicza. Towarzyszył im opat wąchockiego klasztoru Ojców Cystersów o. Eugeniusz Augustyn.

Pomnik postawiono obok pobliskiego Zespołu Placówek Oświatowych im. Bohaterów Powstania Styczniowego i kilka metrów od krzyża, który od czasów powstania 1863 roku upamiętnia miejsce spoczynku nieznanego z imienia i nazwiska powstańca. W uroczystości wzięli udział reprezentanci władz samorządowych i wojewódzkich, a także przedstawiciel prezydenta RP, który objął honorowym patronatem uroczystość i przesłał list do jej uczestników.



zobacz galerię zdjęć TOMASZA NIEDZIAŁKA

Udziału w niej z powodów osobistych nie wziął prezes PiS Jarosław Kaczyński, który przysłał list. Napisał w nim, że pamięć o gen. Langiewiczu wskazuje na „wagę powinności nałożonych na nas przez tych, wobec których zaciągnęliśmy dług za wolną Polskę i za narodową tożsamość”. Do Wąchocka przybyli również parlamentarzyści oraz Maria Zuba, która 20 lat temu wraz z brygadierem Tadeuszem Wosiem ze Związku Strzeleckiego zainaugurowała obchody kolejnych rocznic powstania, których stałym elementem jest marsz drużyn strzeleckich z Suchedniowa do Bodzentyna.

Burmistrz Wąchocka Jarosław Samela wyjaśniał, że dzieje Powstania Styczniowego bardzo mocno odcisnęły swoje piętno na historii miasta i okolic. – W każdym miejscu tutaj mamy pozostałości po powstaniu. Mamy przydrożne krzyże, kapliczki, w każdym miasteczku są ulice imienia Langiewicza. Mamy Polanę Langiewicza, która pojawiła się niemal natychmiast po zakończeniu powstania. Już w 1925 roku pojawiła się tam pierwsza tablica pamiątkowa zamontowana jeszcze w obecności weteranów z 1863 roku – mówił burmistrz Samela. Podkreślał, że tradycja ta trwa dziś również w środowisku kombatantów konspiracji wojennej, środowisk weteranów AK. – Dokładnie tutaj, gdzie działały oddziały powstańcze, podczas wojny od razu sformowano oddziały partyzanckie „Szarego”, „Ponurego” czy „Nurta”. To właśnie gen. Heda zainicjował budowę pomnika Mariana Langiewicza – dodał Jarosław Samela.


Kluczową rolę w inicjatywie budowy pomnika odegrali byli żołnierze AK i spadkobiercy ich tradycji. Pomnik powstał ze środków społecznych dzięki hojności darczyńców i sponsorów. Pieniądze na jego budowę prawie przez trzy lata gromadzili członkowie Koła Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej imienia Antoniego Hedy „Szarego”. Powołany przez nich komitet przeprowadzał zbiórki pieniędzy poprzez rozprowadzanie cegiełek.

– Wybudowanie pomnika jest spełnieniem marzeń wielu pokoleń wąchocczan. Jest wykonanym zadaniem postawionym przez śp. generała Antoniego Hedę „Szarego”, a także członków pierwszego komitetu budowy pomnika – wyjaśniał Andrzej Karykowski, przewodniczący Komitetu Budowy Pomnika Generała Mariana Langiewicza. – Panie generale „Szary”, zadanie zostało wykonane – dodał.

Odsłonięciu monumentu towarzyszyły salwy z dział powstańczych obsługiwanych przez członków zespołów rekonstrukcyjnych.

Odsłonięcie pomnika Langiewicza, uroczysta Msza Święta oraz poświęcenie tablicy upamiętniającej powstańczego wodza w tzw. Dworku Langiewicza były jednymi z najważniejszych punktów Centralnych Obchodów 150. rocznicy Powstania Styczniowego, jakie świętujemy w tym roku.


Obchody zorganizowały wspólnie władze czterech gmin: Wąchocka, Suchedniowa, Bodzentyna i Szydłowca. To właśnie Wąchock stał się w 1863 roku miejscem, w którym ujawnił się rząd narodowy. Mieściła się tu także kwatera główna pułkownika Mariana Langiewicza, naczelnika wojska województwa sandomierskiego.

W klasztorze Cystersów, który wcześniej uległ kasacie, swoje kwatery stworzyły oddziały powstańcze. – Były tutaj również składy broni, żywności dla ludzi i koni. Miasto miało swój szpital, kuźnie czy drukarnie. W Wąchocku i w pobliskich hutach kuto słynne powstańcze kosy – relacjonuje dr Krystyna Samsonowska, autorka „Republiki Wąchockiej”, książki relacjonującej burzliwy czas zaistnienia w tym mieście skrawka Polski. – Wiadomości z Warszawy z okresu przedpowstańczego o manifestacjach, wiecach i poruszeniu narodowym dobiegały tutaj regularnie i błyskawicznie dyliżansem. Ludzie opowiadali sobie nowe wiadomości, dodawali swoje i tak w postaci mitów trafiały do każdego domu. Gdy mieścił się tutaj obóz Langiewicza, przywożono dzieci furmankami, by pokazać im polskich żołnierzy – relacjonuje badaczka.



za: www.naszdziennik.pl
tekst: Maciej Walaszczyk,
foto w zajawce: www.naszdziennik.pl
 
Strona główna   Cystersi   Opactwo   Parafia   Patriotyzm   Galeria   Polecane   Kontakt Projekt i wykonanie www.imoli.pl