Dziś Kościół z radością wspomina swe narodziny, świętując uroczystość Zwiastowania NMP. A dzieje nie poznały gorliwszego czciciela Najświętszej Panny ponad św. Bernarda, więc dziś staje się stosownym przytoczyć choć kilka wersetów z jego homilii: ,,Usłyszałaś, Dziewico, że poczniesz i porodzisz Syna; usłyszałaś, że stanie się to nie za sprawą człowieka, ale z Ducha Świętego. Wyczekuje anioł na odpowiedź, bo trzeba mu już powrócić do Boga, który go posłał. Oczekujemy i my, o Pani, na słowo zmiłowania, nieszczęśni i przygnieceni wyrokiem potępienia. (…) O błogosławiona Dziewico! Otwórz Twoje serce dla wiary, usta wyznaniu, a łono Zbawicielowi. Oto upragniony przez wszystkie narody stoi z zewnątrz i kołacze do drzwi Twoich. Jeżeli zaś Cię minie, bo się ociągasz, znów zaczniesz, bolejąc, szukać Tego, którego miłuje dusza Twoja. Powstań więc, pobiegnij i otwórz. Powstań przez wiarę, pobiegnij przez oddanie, otwórz przez wyznanie. ,,Oto, mówi Maryja, ja, służebnica Pańska; niech mi się stanie według słowa twego”.”

            Poruszony przykładem Doktora Miodopłynnego zakon cysterski przez stulecia szczególną czcią otaczał postać Najświętszej Maryi Panny. Jej wizerunek obowiązkowo zdobił retabulum głównego ołtarza, ale jakże rzadko skłaniał ku głębszej modlitwie tylko miejscowy konwent białych mnichów. Bo nader często zaczynały się dziać wokół niego rzeczy niezwykłe…

            Nie inaczej było w ,,Celi Maryi” – w wąchockim klasztorze – lecz dziś perła doliny Kamiennej nie słynie jako znane sanktuarium. Dawne cuda skrzętnie zostały osnute mantylami historii, ginąc w mrokach przeszłości. Ale ich nikłe światło dostrzegalne jest we wcale nie aż tak starych dokumentach. Dlatego więc warto się i nad nimi pochylić.



           Sekularyzacja opactwa w 1819 r. doprowadziła do zniszczenia lub rozproszenie historycznych świadectw. Biblioteka została wywieziona (głównie do Warszawy – sprawka Lindego; reszta trafiła do Sandomierza w 1827 r.), a archiwum w sposób bezczelny było rozkradane w następnych latach. Opisuje to ks. Feliks Brażewicz: „księgi, między któremi były jeszcze i ważne dzieła, - mianowicie: miejscowe kroniki drukowane i pisane, - przez niedozór poginęły. W r. 1845 przybył z Suchedniowa, amator starych księg, p. Hr. Leon Lubieński, i za pomocą przekupionego zakrystyana, pobrał wszystkie ważniejsze dzieła i dokumenty rozmaite z kościelnego chórku, gdzie bez porządku i opieki poskładane były; i pomimo trzykrotnej Ks. Bartyzla skargi, pobranych ksiąg nie oddał” (Kronika 1901, § 27).

            Tym bardziej interesującym dowodem cudów, które miały miejsce w Wąchocku, były 3 obrazy je przedstawiające. Były to freski, gdyż tak wynika z relacji ks. Piotra Górskiego, (wpisu tego dokonano między 1896 a 1899 r.). Wąchocki proboszcz opisuje polichromie, pochodzące z 1764 r., przed pracami konserwacyjnymi: ,,A to malowanie, średniego pendzla, (nie bogomazy i nie karykatury) – miejscami już były poniszczone, z przyczyny li tylko odpadnięcia tynku i wilgoci, - a szczególnie, o ile można było rozeznać – obrazy z dziejów klasztoru, napadu Tatarów, Rakoczego, - dzieje co do obrazu miejscowego M. Boskiej ”Królowej Nieba”, o owym ”Cyrografie” znalezionym w korporale, za przyczyną Tejże M. Boskiej, - o przejrzeniu ślepego, i t.d. o czem opisuje tablica wisząca w kościele, wierszem napisana, - a w r. 1886 odnowiona, - były tam – obrazki allegoryczne – podług myśli SS. Psalmów, kościelnych hymnów, i t. p.” (Kronika 1901, § 78).

            Biorąc pod uwagę dalszy opis, lokalizacji tychże polichromii należy szukać na ścianach nawy bocznej, gdyż dalej opisuje sklepienia i znajdujące się malowidła nad arkadami w nawie głównej. Nie jest to raczej nawa południowa, ponieważ wzmiankowane są freski, które i obecnie są widoczne. Całość zespołu polichromii została przemalowana przez Jana Strzałeckiego w latach 1893 – 1896.

            Malowidła wzmiankuje również ks. Jan Wiśniewski w 1911 r. Z kontekstu wynika, że freski ilustrujące cuda były już zamalowne: Dawniejsze freski, podobno niezbyt artystycznie malowane wyobrażały na środkowych murach historję Mat. Boż., po prawej zaś stronie t.j. na ścianie bocznych kaplic: cuda w tym kościele doznane z ich opisaniem w  wierszach. (Wiśniewski 1911, s. 355).  Ich wygląd zna tylko z relacji pisanych, powołując się na czasopismo: Dziennik Powszechny z 1864, str. 392. Około 10 – 20 lat wcześniej, ową  inskrypcje przepisał z kolei Kazimierz Stronczyński. Wierszowane napisy pod obrazmi brzmiały:
 

1. Maciej ten z urodzenia ślepy przez czas długi

w tym tu klasztorze czynił kuchenne posługi.

W dzień nawiedzenia Matki Bożej do kościoła

wszedł, przejrzał, widzi obraz - cud wielki lud woła.

2. Obrowicz od Tatarów zabrany doznaje

Pomocy, oni zbici, on w swe wraca kraje.

Bo widzeniem zapewnion o Panny obronie,

z wdzięcznością wieńczy koroną Jej skronie.

3. Żołnierz daje cyrograf zgubiony już wcale.

Ksiądz podczas mszy znajduje złożon w korporale.

I cud wielki w tutejszym doznany kościele

Wąchockim Matki Boskiej, jak i innych wiele.

Tablica, która opisuje cuda (wspomniana wcześniej w kronice) w 1911 r. wisiała już na krużganku, ale jej treść podaje ks. Wiśniewski:

O cudach, które Bóg Wszechmogący pokazuje w obrazie przebłogosławionej Maryi Konwentu Wąchockiego 

            Panna cudnej łaskawości

            Cudo Boskiej Wszechmocności

Córko Boga Wszechmocnego

Matko Syna przedwiecznego

            Tyś niebieską gospodynią

            I łask Boskich podskarbinią

Przez którą Bóg cuda czyni

W tej swe dary zamknął skrzyni

            Tu nam złożył Bóg zbawienie

            I wszelakie uzdrowienie

Arka święta wyzłocona

Łaską Boską napełniona

            Ty nas bronisz we złym razie

            Osobliwie w tym obrazie

Wszędzie słyniesz ale i tu

Górę bierzesz od ambitu

            Tu ceregraf żołnierzowi

            Czart przywrócił nędznikowi

Ku twej Panno czci i chwale

Ksiądz go znalazł w korporale

            Nad sto dziesięć coś mało

            Kiedy się to cudo stało.

Po tem człek co się tu schował

Koło kuchni posługiwał

            Ciemny będącz z urodzenia

            W święto Twego Narodzenia

Panno święta z Twej litości

Obraz wisiał Twój w jasności

            Temu imię Maciej beło

Jak zmarł kilka lat minęło

Potem Orbowicz niejaki

Ten przypadek mając taki

            Lipkowie go poimali

            I okrótnie skępowali

W poł umarły w onym razie

Panna mu się w tym obrazie

            Dała widzieć z tą nowiną

            Że tobie nic, a ci zginą.

Tak się stało, bo ich nasi

Gdy napadli Karałasi

            Do szczętu ich pościnali

            Jego z rąk ich salwowali

Więc Panno za tą obronę

Dał ci złocistą koronę,

            Którą widzim w Twym obrazie

            Żeś go dźwigała w onym razie.

Kogo ty masz w swej obroie

I w złej nawie nie utonie

            Za co, Panno, niech Ci będzie

            Wieczna chwała tu i wszędzie. Amen.

            ( Wiśniewski 1911, s. 354 – 355)

 


 

            W jakim okresie miały miejsce rzeczone cuda? Biorąc pod uwagę okres powstania fresków, miały miejsce przed 1764 r. Nieznany jest okres powstania tablicy, ale należy go cofnąć przed 1886 r., gdyż wtedy była jego renowacja. Możliwym jest (argument wynika z milczenia źródła, więc jest mocno niepewny), że powstała za życia Orbowicza i może nawet była swoisty uzupełnieniem ex voto jakim były korony dla obrazu – tłumacząc ich podarunek.

            Mając tak ogólne informację, można jednak z tych kilku fragmentów spróbować wyciągnąć hipotetyczne założenia:

1. Wydarzenia raczej wymieniane chronologicznie według wierszowanej tablicy. To znaczy – najstarszym cudem jest odzyskanie cyrografu przez żołnierza, który sprzedał duszę diabłu, potem uzdrowienie Macieja, i na końcu historia Orbowicza. Wynika to z faktu, że nieznany autor odnosi je czasowo względem powstania inskrypcji.

2. Między historią z cyrografem, a uzdrowieniem jest około 100 – 110 lat różnicy; dzieje Macieja i   Orbowicza są prawie sobie współczesne.

3. Krytycznie rzecz ujmując, w kronice pierwszą wzmiankę o koronie mamy z 1826 r., gdy doszło do próby jej kradzieży przez Wincentego Wapińskiego (Kronika § 25). Przy ponownej kradzieży w 1842 r., są opisane dwie korony - Matki Bożej i Pana Jezusa. Pomimo ich odzyskania nie zostały nigdy oddane do Wąchocka (Kronika § 30). Więc tym samym spisanie diabelskiego cyrografu nie mogło mieć miejsca po 1716 r. (data najpóźniejsza). Ale zgodnie ze źródłem, korony funduje Orbowicz, pomimo, że dokładnej daty fundacji nie znamy.

4. Skoro freski pochodzą z 1764 r., a na nich są już namalowani Maciej i Orbowicz. Dlatego należałby cofnąć spisanie cyrografu najwcześniej na 1654 – datę bardzo bliską powstaniu samego obrazu Matki Bożej Miłosiernej. Jest to przy założeniu, że tablica byłaby przynajmniej współczesna freskom.

5. Rekapitulując - ”bardzo robocze” datowanie pierwszego cudu należy umieścić między 1654 a 1716. Dwa pozostałe są raczej bliższe 1764 r. Powyższe daty mają jedynie charakter orientacyjny.

            Nie wgłębiając się, czy przedstawione cuda miały dokładnie opisany przebieg, czy były tylko efektem pobożności, będąc barokowymi mirakulami, nie zmienia to faktu, że na przełomie XVII i XVIII w., obraz Matki Bożej Miłosiernej, czczony był już jako łaskami słynący. Błędnym jest przekonanie, że kościoły klasztorne w czasach cysterskich były całkowicie zamknięte dla osób świeckich. Dostępna była część nawy głównej – do przegrody lub kraty przed stallami – oraz często nawy boczne. W przypadku Wąchocka umieszczenie w takiej lokalizacji owych fresków sugeruje właśnie traktowanie świątyni jako sanktuarium.

 

fr. W.M.

Źródła:

Kronika 1901 – F. Brażewicz, P. Górski, Kronika kościoła i klasztoru w Wąchocku 1884 – 1901, rps.

Wiśniewski 1911 – J. Wiśniewski, Dekanat Ilżecki, Radom 1911.

 

[w tekstach źródłowych zachowano oryginalną pisownię]

 
Strona główna   Cystersi   Opactwo   Parafia   Patriotyzm   Galeria   Polecane   Kontakt Projekt i wykonanie www.imoli.pl