Patrz: tej nocy cichej dziecię się zrodziło

I co Adam stracił, szczodrze nadrobiło:

Gdy cicha jest twa dusza i spoczywa nocą,

I w tobie się człowiekiem stanie Bóg z ochotą.

                                                     Angelus Silesius

 



Święta, grudniowa noc z majestatyczną powagą spowijała wąchockie zabudowania klasztorne. Żwawe, okruszki białego puchu przyklejały się do kamiennych murów romańskiej świątyni, znajdując schronienie w głębszych glifach przeźroczy okiennych oraz wypełniając pustki między piaskowcowym licem murów. Przybyły one z popielatego nieboskłonu, którego firmament powoli czerniał, aby ukazać wyhaftowany wzór z gwiazd. Tradycyjne, gdy pierwsza z nich rozbłysła – cysterscy mnisi zasiedli do wigilijnej wieczerzy.
 

Przygotowania przedświąteczne trwały w najlepsze od kilku dni. W kaplicy bł. Wincentego Kadłubka bracia dzielnie wznosili szopkę. Ciszę w świątyni przerywał dźwięk wkrętarki, łączącej ze sobą drewniane deseczki; czy metaliczne drżenia drabiny, gdy na kilku metrach wymieniano oświetlenie na bardziej nastrojowe. Podobnie i bliżej prezbiterium, ku pozycji wertykalnej wyrastały zielone, iglaste drzewka, ozdabiane biało – niebieskimi żaróweczkami. Nie inaczej pracowano w refektarzu – gdzie choinka została okraszona także i czerwienią bombek i srebrnym łańcuchem. Tak starej tradycji stało się zadość – gdyż zielona choinka symbolizuje rajskie drzewo, czerwone bombki – jabłka, a srebrny łańcuch – inteligentnego węża.
 

Długie korytarze konwentu spowijała ostra woń detergentów; w kuchni mieszały się przeróżne zapachy potraw, a prace przerywał tylko dźwięczny hałas dzwonka, wzywający na liturgię godzin. W niej podniosłą atmosferę oczekiwania, już od IX w. podkreślą „Wielkie antyfony O!” Są to antyfony podczas nieszporów, otwierające Magnificat, a ich nazwa wywodzi się z tego, że każda rozpoczyna się właśnie od wykrzyknienia z literą ”O”. Ostatnia z nich - ,,O Emmanuelu, nasz Królu i Prawodawco, oczekiwany Zbawicielu narodów, przyjdź, aby nas zbawić, nasz Panie i Boże” rozległa się 23 grudnia, gdyż pierwsze nieszpory dnia następnego są już z oficjum Narodzenia Pańskiego. Uciszona jest już adwentowa tęsknota - a majestatycznym spokojem tchną hymny, antyfony i psalmy. Oczekiwanie zamieniało się w radość przyjścia, co szczególne uderza w antyfonie, którą Kościół śpiewa tego dnia o zachodzie słońca: ,,Kiedy wzejdzie słońce na niebie, ujrzycie Króla królów, który wychodzi od Ojca, jak oblubieniec ze swojej komnaty”.
 

Również starą tradycją jest, tego dnia, czytanie fragmentu Martyrologium, zawierającego starożytne daty:

,,W roku 5119 od stworzenia świata, gdy Bóg stworzył na początku niebo i ziemię;

w roku 2759 po potopie;

w roku 2015 po narodzeniu Abrahama;

w roku 1510 po wyprowadzeniu ludu izraelskiego pod wodzą Mojżesza z niewoli egipskiej;

w roku 1032 od czasu, gdy Dawid został pomazany na króla;

w 65 tygodniu według proroctwa Daniela;

w 194 olimpiadzie, w roku 752 po zbudowaniu miasta Rzymu;

w 42 roku panowania Oktawiana Augusta, gdy na całym świecie pokój zapanował;

w 6 okresie historii świata,

Jezus Chrystus, Przedwieczny Bóg i Przedwiecznego Ojca Syn, chcąc uświęcić świat swoim miłościwym najświętszym Przybyciem,

począł się z Ducha Świętego i po upływie dziewięciu miesięcy

w Betlejem Judzkim rodzi się z Maryi Dziewicy jako człowiek.

Narodzenie Pana naszego Jezusa Chrystusa podług ciała”.



O godz. 18 rozpoczęła się w wąchockim klasztorze wigilijna wieczerza. Naturalnie,
jej wstępem był zwyczaj łamania się opłatkiem i składania życzeń. Po nich, mnisi zasiedli do stołów, aby spożyć 12 potraw. Na dębowych blatach pojawiały się ryby na przeróżny sposób przyrządzone, uszka, zupa grzybowa, kompot z suszu i inne dania, znane z każdego polskiego domu.

Po posiłku – oczekiwanie na wigilię liturgiczną. Tak bowiem dawniej nazywano Godzinę czytań, która tej nocy została wyznaczona na godzinę przed północą. Noc bowiem przeznaczona jest nie tylko na sen, ale także i na rozmyślanie i modlitwę. Przygotowywała ona do Eucharystii o północy – Pasterki.
 

Wielkie czyny historii świata dzieją się zazwyczaj za dnia, a pamiątkę ich obchodzi świat w świetle dziennym. Kościół jednak wybrał uroczystą ciszę nocy i w dawnych czasach wszelkie święta swoje obchodził w nocy. Wielkie wydarzenia w dziejach odkupienia odbywały się z dala od oczu ludzkich, w cieniach nocy – wyprowadzanie z niewoli egipskiej, czy zabicie i spożywanie baranka wielkanocnego. Eucharystię ustanowił Chrystus o wieczornej porze, a właściwie już w nocy. Oddał On ducha wprawdzie za dnia, ale słońce wówczas zaćmiło się i świat opanowały ciemności. Zmartwychwstał zaś w mroku świtającego poranka wielkanocnego.
 

Gdy zaś na świat przychodził, również wybrał noc – jak wspaniale śpiewa liturgia: ,,Gdy wszystko spoczywało w głębokim milczeniu, a noc połowę swej drogi przebiegła – Wszechmocne Słowo Twoje, Panie, przybyło z nieba królewskiego tronu”.



Tekst i zdjęcia - fr. W.M.

 
Strona główna   Cystersi   Opactwo   Parafia   Patriotyzm   Galeria   Polecane   Kontakt Projekt i wykonanie www.imoli.pl