W uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata – 26 XI 2017 r. w wąchockim opactwie miała miejsce tradycyjna ''niedziela bigosowa''. Jest to dla naszej wspólnoty dzień szczególnej wdzięczności wobec przyjaciół i dobrodziejów, wspierających modlitwą i ofiarami klasztor. W tą niedzielę pamiętamy również o zmarłych darczyńcach wąchockiego opactwa.

Korzenie ''niedzieli bigosowej'' sięgają czasów odradzania się naszego klasztoru w latach 50 ubiegłego wieku. Władze komunistyczne restrykcyjnie dbały o to, aby cystersi, którzy wówczas przybyli do Wąchocka, nie prowadzili gospodarstwa. Ratunkiem dla mnichów w tych trudnych czasach była ofiarna pomoc mieszkańców okolicznych wsi, którzy dzieli się swymi płodami rolnymi. Gdyż jak napisał Mędrzec: Błogosławiony, czyj wzrok miłosierny, bo chlebem dzieli się z biednym (Prz 22, 9). Zmienił się ustój, zmieniła się otaczająca rzeczywistość – lecz życzliwość wobec cystersów pozostała w sercach mieszkańców. Dziękując im wszystkim za życzliwość, zawsze mamy w pamięci słowa św. Pawła: Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg (2 Kor 9, 7).

''Niedziela bigosowa'' rozpoczęła się od uroczystej Eucharystii, której przewodniczył o. Opat Eugeniusz. Homilię do zgromadzonych dobrodziejów wygłosił o. Gerard, podkreślając niezwykłą wymowę ewangelicznego ''wdowiego grosza''. Po Mszy Św. miała miejsce na krużgankach Droga Krzyżowa, którą prowadził o. Benedykt. Tradycyjnie w tejże modlitwie szczególną pamięcią otacza się zmarłych dobrodziejów opactwa. W ich intencji również przez cały listopad jest odprawiana codzienna Eucharystia, na wzór gregoriański. Droga Krzyżowa została zamknięta odczytaniem listy miejscowości, wspierających nasz konwent i odśpiewaniem Salve Regina przed obliczem Matki Bożej Miłosiernej.

Zakończeniem spotkania był posiłek w refektarzu, na którym nie mogło zabraknąć oczywiście bigosu. Naturalnie został przyrządzony według przepisu Adama Mickiewicza:
Przecież i bez tych przypraw potrawą nie lada

Jest bigos, bo się z jarzyn dobrych sztucznie składa.

Bierze się doń siekana, kwaszona kapusta,

Która, wedle przysłowia, sama idzie w usta;

Zamknięta w kotle, łonem wilgotnym okrywa

Wyszukanego cząstki najlepsze mięsiwa;

I praży się, aż ogień wszystkie z niej wyciśnie

Soki żywne, aż z brzegów naczynia war pryśnie

I powietrze dokoła zionie aromatem.

Właśnie przy owym ciepłym posiłku, gorącej herbacie i słodkim cieście można było rozgrzać się po żarliwej modlitwie. Nie dziwił więc fakt, że
Miedź grzmi, dym bucha, bigos jak kamfora ginie,

Zniknął, uleciał; tylko w czeluściach saganów

Wre para, jak w kraterze zagasłych wulkanów.




Tekst - fr. W. M.

 
Strona główna   Cystersi   Opactwo   Parafia   Patriotyzm   Galeria   Polecane   Kontakt Projekt i wykonanie www.imoli.pl