We wspomnienie św. Dominika – 8 sierpnia 2017 r. przez Wąchock przechodziła 37 Pielgrzymka Podlaska na Jasną Górę. Mroźne mury romańskiego opactwa służyły jako miejsce odpoczynku w drodze do Czarnej Madonny, gdyż jak długo pozostajemy w ciele, jesteśmy pielgrzymami, z daleka od Pana (2 Kor 5, 6). Niemałe oddalenie ziemi podlaskiej od Częstochowy, trud wędrówki w sierpniowych upałach czy odciski i skaleczenia na stopach – nie przysłaniały celu. Jest nim spojrzenie w matczyne oczy Najświętszej Pani, królującej w częstochowskim sanktuarium. Bo przecież jasnogórska Ikona została napisana w typie Hodegetrii, czyli ''Ta, która prowadzi'', lub ''Ta, która wskazuje drogę''…
W godzinach przedpołudniowych pierwsze zastępy pielgrzymów przekroczyły bramy wąchockiego opactwa. Pomimo zmęczenia i pragnienia swoje pierwsze kroki skierowali do źródła – kościoła klasztornego, aby pogrążyć się w modlitwie przed Najświętszym Sakramentem. Cyklicznie przybywających wędrowców witał ojciec przeor Tymoteusz; w konfesjonałach czekali kapłani, aby wypełnić ewangeliczne zalecenie: Mój dom ma być domem modlitwy dla wszystkich narodów (Mk 11, 17).
Pragnięto również jak najlepiej wypełnić prośbę Chrystusa: Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie (Mt 25, 35). Dlatego na refektarzu przygotowano ponad 300 tradycyjnych, staropolskich obiadów, składających się z kotletów mielonych i kaszy. Oprócz tego wydawano potężne gary (największe jakimi dysponuje kuchnia klasztorna) zupy oraz ciężkie do zliczenia litry soku jabłkowego (jabłka pochodziły z sadu klasztornego). Drugi prężny punkt gastronomiczny znajdował się przy bramie na plac kościelny, gdzie na długich grillach smażyły się kiełbaski. Wydano ich tysiąc sztuk, a opiekunami tegoż stanowiska byli Rycerze Kolumba.
W każdym zakątku opactwa można było odnaleźć pielgrzymów. Większość wybrała wypoczynek na świeżym powietrzu – na trawnikach naprzeciw klasztoru i w wirydarzu. Linia, do których sięgały ich karimaty, pokrywała się niemalże dokładnie z linią cienia, który padał od okolicznego gmachu lub drzewa. Wędrowcy nie pogardzili kojącym chłodem piaskowcowych posadzek w krużgankach i w kapitularzu. Wszędzie dało się słyszeć wesołe rozmowy lub odgłosy chrapania. Za jednym wyjątkiem – kościoła klasztornego, gdzie niezmącona cisza zachęcała do pogrążenia się w modlitwie…

 





Tekst i zdjęcia - W.M.

 
Strona główna   Cystersi   Opactwo   Parafia   Patriotyzm   Galeria   Polecane   Kontakt Projekt i wykonanie www.imoli.pl