Obłóczyny br. Macieja

Życie klasztorne jest często rozumiane jako ,,chrześcijaństwo dla niewielu”, jako afirmacja świętego życia w świątobliwym środowisku, jako mały, święty, zamknięty w sobie i gardzący światem światek klauzury monastycznej. (…) W rzeczywistości ta instytucja, która stanowi mały doskonały świat umiejscowiony pośrodku niedoskonałego świata, którym się gardzi otwarcie lub implicite, kończy się ostatecznie jako afirmacja tegoż świata, czyli innymi słowy staje się instytucją społeczną. Życie klasztorne służy temu, aby w chrześcijańskiej społeczności zasiać szczyptę wątpliwości, która – jak się zdaje – przyczynia się do jego głębszego uduchowienia.
T. Merton ,,Zapiski współwinnego widza”

W święto Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła (24 maja), po Godzinie Czytań kandydat do naszego opactwa Mateusz Burczyk uroczyście został obłóczony, rozpoczynając nowicjat. Od ojca opata otrzymał imię Maciej.

Święci Założyciele Zakonu Cysterskiego w dokumencie zwanym ,,Kartą Miłości” pouczyli, aby wstępujących w mury naszych klasztorów, poddać rocznej próbie: Nakładamy czas jednego roku na probację przychodzących do nas kandydatów. Przy końcu jednego roku zebrani w kapitularzu, przyjmujemy profesję tego, który chce pozostać i który zasługuje, aby go w klasztorze zostawić. Wspomniany kandydat tożsamy był z współczesnym nowicjuszem. Należy również pamiętać, że średniowieczne nie znało pojęcia ślubów czasowych i pierwsza profesja była już wieczystą. Na sklepieniu wąchockiego chóru zakonnego, gdzie dziś gromadzimy się aby odmawiać liturgię godzin, ręką barokowego mistrza namalowano sceny z życia św. Benedykta. Jedna z nich przedstawia scenę, jak nasz Regułodawca, będący w chwale niebios, błogosławi św. Stefana, trzymającego w dłoni Kartę Miłości. Pod tym malowidłem zasiadł kandydat Mateusz podczas godziny czytań.

Zza jego plecami w miętowych stallach wąchocka wspólnota mnichów recytowała oficjum, stając się zgodnie z myślą św. Bernarda ,,totius Ecclesiae os”, czyli ,,ustami całego Kościoła”. Jak pouczał Doktor Miodopłynny – dla dokładności wspominając, że zaczerpnął tą koncepcję od Orygenesa i św. Augustyna – przeznaczeniem ludzkości jest zajęcie w Królestwie Niebieskim miejsca upadłych aniołów. Już tu na ziemi mnisi antycypują ową rzeczywistość, nie tylko chwaląc Stwórcę w psalmach, ale poprzez przyjęcie niebiańskich obyczajów – vita angelica. Świat takiej postawy zrozumieć nie może, a jak celnie zauważył opat z Clairvaux, na takiego cystersa, podejmującego się życia mniszego, świat patrzy jak na kuglarza: w oczach świata staliśmy się szkołą gimnastyki ciała i ducha, uciekaliśmy od tego, czego świat pożąda, i pożądaliśmy tego, przed czym świat uciekał. Podobni do kuglarzy i tancerzy chodziliśmy na rękach głową w dół, a nogami do góry – a oczy świata były na nas zwrócone. Św. Bernard pouczał, że nie należy dowierzać pięknu zewnętrznemu, ale delektować wewnętrzną harmonią duszy, znajdującej się w stanie łaski. Przypominał w Apologii: My zaś odeszliśmy już od ludzi, którzy porzuciliśmy dla Chrystusa wszelkie wspaniałości i ułudy świata, mamy za mierzwę wszystko to, co świeci pięknie, koi śpiewem, pachnie rozkosznie, smakuje słodko, jest miłe w dotyku, jednym słowem, całość powabów cielesnych. Początek nowicjatu jest symbolem porzucenia świata i narodzin dla wspólnoty monastycznej.

Taką drogą postanowił kroczyć kandydat Mateusz. W akapitach Reguły św. Benedykt każe badać zdecydowanie nowicjusza – czy prawdziwie szuka Boga. Wzorem jest Chrystus, gdyż Jego naśladownictwo pozwala opuścić gnuśne nieposłuszeństwo, aby upodobnić się do Jego doskonałego posłuszeństwa, a świętość zakonna polega na tym, aby dać się ukształtować przez nią. Zewnętrznym tego znakiem jest habit nowicjusza. Św. Jan Kasjan widział w przyjęciu stroju zakonnego aktemosynę – pełne ogołocenie się od jakiekolwiek własności i zstąpienie w ubóstwo Chrystusa, gdyż jak napisał: Rezygnacja z własnego majątku nie jest przykra dla tego, kto promieniując doskonałym ogołoceniem dla Chrystusa wyrzeka się całego przepychu światowego. W średniowieczu strój miał fundamentalne znaczenie – zarówno jego krój, jak i barwa. Biel cysterskiego habitu przypominała biel teofanii Chrystusa. Nieustannie miał wykazywać na cel egzystencji mnicha w klasztorze – blask niebiańskiej Jerozolimy. Najgłębszym senesem obrania życia zakonnego jest zmierzanie ku apokaliptycznym godom Baranka, aby znaleźć się w orszaku tych, którzy opłukali swe szaty, i w krwi Baranka je wybielili (Ap 7, 14).

Obłócznie kandydata Mateusza związane było z nadaniem nowego imienia. Ojciec opat zdecydował, że w naszej wspólnocie będzie nosił imię Maciej, przyjmując za patrona świętego apostoła.

Jako swoiste życzenia, dla naszego nowicjusza, niech posłuży passus z rozważań Wilhelma z Saint Thierry: Rzeczą innych jest wierzyć w Boga, wiedzieć, kochać i bać się Go. Waszą zaś – smakować Go, rozumieć, poznawać, rozkoszować się Nim. To wielkie zadanie, to trudne zadanie. Lecz wszechmocny i dobry jest Ten, który w was jest, który pełen miłości obiecuje, wierny wynagradza, niestrudzony wspomaga; który tym, którzy dla Jego wielkiej miłości zobowiązują się do wielkich rzeczy, którzy w wierze i nadziei na Jego łaskę porywają się na coś, co przekracza ich możliwości, daje tak wolę tego, jaki i pragnienie. Ten, który dał najpierw łaskę woli, dał także zdolność osiągnięcia celu.

Tekst – fr. WM; zdjęcia – br. Filip

Udostępnij ten post